Brońmy dzieci, które jeszcze nie potrafią krzyczeć

„Pani się teraz musi zastanowić, czy Pani chce urodzić to dziecko, bo ludzie nie chcą mieć chorych dzieci”.

Nasza historia zaczyna się w 2013 roku kiedy na świat przyszło nasze trzecie dziecko – Polcia. Jak się szybko okazało miała wrodzoną niepełnosprawność – dysplazję kory mózgowej, przez co każdego dnia miała od kilkunastu do kilkudziesięciu napadów padaczki. Polcia to zaproszenie od Pana Boga do naszego nawrócenia, cytując za Ozeaszem „Pociągnąłem ich ludzkimi więzami, a były to więzy miłości.” (Oz 11, 4a). Po prawie 1,5 roku Polcia przeszła skomplikowaną operację mózgu, która się powiodła, ale niestety wdało się zakażenie i pojawiło szereg komplikacji. Trudności i walka o życie Polci trwała 2,5 miesiąca i była dla nas wielką nauką ufności – Ufności Bożej Opatrzności.

„Wysokie” ryzyko

Kilka lat później zdecydowaliśmy się na kolejne dziecko. Szybko Pan Bóg pobłogosławił naszej decyzji i poczęła się Helenka. W trzecim miesiącu ciąży podczas rutynowego badania prenatalnego lekarze postawili diagnozę, że nasze dziecko ma wysokie ryzyko zespołu Downa. Wysokie oznacza 1:128, czyli statystycznie na 128 dzieci JEDNO urodzi się chore. Od razu z miejsca personel medyczny zaczął sugerować aborcję, padały takie stwierdzenia „nie ma czasu”, „musi się Pani pospieszyć”, czego kulminacją były słowa Pani ginekolog prowadzącej ciążę „Pani się teraz musi zastanowić, czy pani chce urodzić to dziecko, bo ludzie nie chcą mieć chorych dzieci.” Dla nas od samego początku było jasne, że nie zabijemy naszego dziecka, nawet jeśli urodzi się chore.

Dlaczego?

Po pierwsze dlatego, że tak mówi Bóg i tak też naucza nas Kościół – życia nie można zabierać ze względu na swój komfort oraz unikanie trudności i cierpienia, jakim może być wychowywanie niepełnosprawnego dziecka. Po drugie dlatego, że mamy niepełnosprawne dziecko i wiemy, że życie z niepełnosprawnym dzieckiem jest czasami ciężkie i trudne, ale jest też piękne i daje wiele radości. Oddaliśmy Helenkę Panu Bogu i zdaliśmy się na Jego wolę.

W kwietniu 2017 roku na świat przyszła Helena Maria. Urodziła się zdrowa bez najmniejszych oznak jakichkolwiek chorób. Jest iskiereczką, dziewczynkę pełną życia i piękna, cudowną istotą, która zachwyca świat. A była tak bezbronna, była ułamkiem w statystyce, przez który mogła zostać zabita, bo 1 na 128 dzieci…

Kochani, na koniec apel do nas wszystkich. Jesteśmy wierzący. Wierzymy w życie od poczęcia. Wierzymy też, że Pan Jezus był w łonie Maryi od Zwiastowania. Brońmy życia! Brońmy tych malutkich dzieci, które jeszcze nie potrafią krzyczeć, którym nie zrobimy słodkiego zdjęcia w kocyku z zawiązaną kokardką na główce. To, że ich nie widzimy, nie możemy brać na ręce, nie jest powodem, że możemy je zabić mówiąc, że „to moje ciało, to moja sprawa” itp. Nikt nie zabija urodzonego już dziecka, które jest niepełnosprawne ani nie zabija dziecka, które w wyniku choroby lub wypadku stało się niepełnosprawne. Dlaczego zatem dajemy sobie prawo do zabicia niepełnosprawnego dziecka w łonie matki? Bo to jeszcze nie dziecko, zlepek komórek?

Tak jak w przypadku Pana Jezusa – życie zaczyna się od poczęcia.

Z Panem Bogiem,

Aneta i Marek

[Fundacja Życie i Rodzina dziękuje Państwu Anecie i Markowi za udostępnienie świadectwa]


Nie bądź obojętny!  Wspieraj działania Fundacji! Jeśli uważasz, że to co robimy, jest dobre i słuszne, pomóż nam to kontynuować! Nawet niewielkie wpłaty mają znaczenie. Numer konta: 47 1160 2202 0000 0004 7838 2230

Przewiń do góry