Dzieci po aborcji umierają samotnie. Takie są standardowe procedury w polskich szpitalach.

Fundacja Życie i Rodzina otrzymała od kilku polskich szpitali odpowiedzi na zapytania dotyczące procedur aborcyjnych. Co dzieje się z dziećmi, które przeżyły aborcję?

Tutaj można obejrzeć skany pism ze szpitali:

Ze wszystkich placówek mamy jednoznaczne potwierdzenie: dzieci, które przeżyją własną aborcję, nie są ratowane. Procedury nakazują zostawić je w ciepłym miejscu aż do samoistnego ustania funkcji życiowych. To okrutna śmierć. Dziecko, już zbyt duże by przeżyć przedwczesny poród, ale zbyt małe by samodzielnie żyć, dusi się z powodu niedojrzałych płuc.

Aborcji ze względu na podejrzenie wady wrodzonej dokonuje się zgodnie z obecnie obowiązującą ustawą do uzyskania przez dziecko zdolności przeżycia poza organizmem matki, czyli mniej więcej do 23.-24. tygodnia ciąży. Oczywistym jest, że aborcje na granicy przeżywalności obarczone są ryzykiem niepowodzenia, przy czym niepowodzenie oznacza w tym wypadku żywe dziecko. Tylko sporadycznie docierają do nas za pośrednictwem prasy informacje o tych, które przeżyły:

Marzec 2016, dziecko w 24. Tygodniu ciąży, wstrząśnięci świadkowie opisywali, że zmarło po godzinie płaczu i kwilenia, nikt mu nie pomógł.

Sierpień 2014, szpital w Opolu. Noworodek ważył 600 gramów, samodzielnie oddychał, jego serce pracowało prawidłowo. Zmarł bez udzielenia pomocy.

Luty 2014, 23.-24. tydzień ciąży. Lekarze w trakcie aborcji stwierdzili, że dziecko jest większe niż szacowali i podjęli reanimację. Po niecałym miesiącu dziecko zmarło.

Dzieci po aborcji umierają samotnie

Wszystkie powyższe zdarzenia łączy jeden schemat: prokuratura zostaje zawiadomiona o możliwości popełnienia przestępstwa (art. 162 KK, nieudzielenie pomocy przy zagrożeniu życia lub zdrowia człowieka), wszczyna śledztwo i niedługo później umarza je. Dlaczego? Ponieważ były to legalne aborcje a dzieci miały nie przeżyć, więc zgodnie z obowiązującymi procedurami odstąpiono od reanimacji. Te same dzieci byłyby ratowane, gdyby poród nastąpił samoistnie, gdyby były chciane i miały żyć.

Po każdym prasowym doniesieniu opinia publiczna przypomina sobie co dzieje się za drzwiami zamkniętych szpitalnych sal, a o czym wygodnie jest nie myśleć. Pojawia się oburzenie – bardzo słuszne, ponieważ w cywilizowanym państwie takie standardy nie powinny mieć miejsca. Przedstawiciele organizacji proaborcyjnych udają, że nic się nie stało i rzucają swoimi frazesami o prawach kobiet. Prokuratura prowadzi śledztwo, umarza je i po jakimś czasie skandal cichnie. Bo wygodnie jest o tym zapomnieć. Ale to się dzieje, nawet gdy o tym zapomnimy, a media nie przypomną.

Ile późnych aborcji w Polsce kończy się w ten sposób? Tego nie wiemy, jednak pewną wskazówką są statystyki podane w „British Journal of Obstetrics and Gynaecology”, według których aborcje wykonane po 23. tygodniu ciąży aż w 10% kończą się urodzeniem żywego dziecka. Wiemy natomiast, że większość aborcji eugenicznych w Polsce wykonuje się na późnych etapach ciąży, blisko granicy przeżywalności.

Zmiana prawa jest kluczowa

Odstąpienie od udzielenia pomocy umierającej ofierze aborcji będzie zgodną z prawem praktyką tak długo, jak długo późna aborcja eugeniczna będzie legalna. Zabijanie dzieci z powodu choroby lub niepełnosprawności a także zostawianie ich, by bez pomocy umierały samotnie, jest w oczywisty sposób niezgodne z konstytucją. Czekamy na jutrzejszy wyrok Trybunału Konstytucyjnego, który powinien zabezpieczyć niezbywalne prawo do życia nienarodzonych dzieci bez względu na ich stan zdrowia. Padną jutro ze strony organizacji proaborcyjnych pełne paniki słowa o prawach kobiet i manipulacje mające podsycić emocje tłumu. Za każdym razem gdy je usłyszymy, pomyślmy o cichym dramacie dziecka, które powoli umiera w szpitalnej sali. To jest człowiek, którego w dziwny sposób nie dotyczy artykuł 38. Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej : „Rzeczpospolita Polska zapewnia każdemu człowiekowi prawną ochronę życia”.

Autor: Natalia Klamycka

21.10.2020


Nie bądź obojętny!  Wspieraj działania Fundacji! Jeśli uważasz, że to co robimy, jest dobre i słuszne, pomóż nam to kontynuować! Nawet niewielkie wpłaty mają znaczenie. Numer konta: 47 1160 2202 0000 0004 7838 2230

Przewiń do góry