Fałszywe tezy aborcjonistów

Przeciwnicy wprowadzenia w Polsce prawnej ochrony życia tkwią w błędnym kole powtarzając wciąż te same argumenty. Wynajdują nieprawdopodobne tezy, byle tylko usprawiedliwić możliwość zabijania tych nienarodzonych, którzy są podejrzani o chorobę lub niepełnosprawność. I chociaż nie raz już obalaliśmy fałszywą logikę podobnych stwierdzeń, warto ponownie na słowa kłamstwa odpowiedzieć prawdą.

W ostatnich dniach często pojawiał się argument o tzw. „wahadle”. Uchwalenie projektu „Zatrzymaj Aborcję” miałoby wywołać w przyszłości odwrotny efekt i doprowadzić do wprowadzenia do prawa aborcji na życzenie. Zakaz aborcji miałby rzekomo doprowadzić do zapateryzacji Polski.

Teza ta jest niepopartym faktami gdybaniem. Nigdzie na świecie wahadło nigdy nie wystąpiło. Zakazanie aborcji nigdy nie było przyczyną zwiększenia jej dostępności. Być może niektórym przychodzi tu na myśl sytuacja z Irlandii, gdzie prawo obejmujące nienarodzone dzieci większą ochroną niż w Polsce, zostało rozszczelnione, a obecnie przygotowywane są radykalne przepisy pozwalające z dużą swobodą zabijać nienarodzone dzieci. Trzeba mieć świadomość, że to naciski aborcjonistów, karygodne zaniedbania proliferów i uciszenie Kościoła doprowadziły do odchylenia sytuacji politycznej w lewo. Przegrane referendum irlandzkie było wynikiem intensywnej pracy aborterów oraz braku zdecydowanej postawy i działań ze strony obrońców życia. Relacje Polaków mieszkających w Irlandii (zamieszczane np. w mediach społecznościowych) mówią, że w przed referendum można było usłyszeć w kościołach wezwania do zrozumienia trudnej sytuacji wielu kobiet. O tym, że to „zrozumienie” oznacza morderstwo na poczętym dziecku – już się nie mówiło. Księża ulegli dyktatowi politycznej poprawności.

Przyjęcie zakazu aborcji jest przez niektórych postrzegane jako droga do zapateryzacji Polski w przyszłości. Nic bardziej błędnego! Lewicowy premier Jose Luis Zapatero doszedł do władzy po 8 latach rządów określanego jako konserwatysta Jose Marii Aznara. W trakcie kadencji Aznara wielokrotnie podnoszono konieczność uszczelnienia kompromisowej hiszpańskiej ustawy aborcyjnej, jednak tak się nie stało. To bezczynność prawicy stworzyła warunki do przeprowadzenia lewackiej rewolucji w prawodawstwie za rządów Zapatero. To lustrzane podobieństwo do obecnej sytuacji w Polsce. PiS utrzymując „kompromis” zamiast zmieniać prawo na lepsze, prowadzi naszą Ojczyznę na drogę, którą przeszła Hiszpania. Z drastycznymi skutkami dla dzieci, rodzin i całego narodu.

Wrogowie życia nieustannie krytykują przekaz pro-life jako zbyt ostry i drastyczny. To prawda, że taki jest – bo właśnie taka jest aborcja. To sadystyczne zabicie nienarodzonego dziecka – pełne okrucieństwa, bezwzględności, brutalności, przemocy. Nie jest – jak chcą nam wmówić niektóre środowiska – prawem kobiety, zwykłym zabiegiem, wyrazem wolności, ale właśnie morderstwem dokonanym na niewinnym, bezbronnym maleństwie. Nie ma aborcji pięknej, łagodnej, czy humanitarnej.

Spotyka się także argument, że Prawo i Sprawiedliwość, wprowadzając w życie projekt „Zatrzymaj Aborcję”, przegra zbliżające się wybory. Taka teza ociera się o absurd, bo obiektywne fakty wskazują, że jest dokładnie odwrotnie. 11 września 2015 roku posłowie PiS jednogłośnie głosowali za całkowitym zakazem aborcji. 6 tygodni później, w wyborach parlamentarnych, PiS zdobył rekordowe poparcie i sformował samodzielną większość w Sejmie i Senacie oraz samodzielny rząd. Na PiS, który opowiadał się za pełną ochroną życia nienarodzonych dzieci, obywatele mogli głosować ze spokojnym sumieniem. Obecna sytuacja partii rządzącej już nie rysuje się tak jasno – ta najważniejsza z obietnic PiS-u nie została dotrzymana. Spotkać można osoby, które już teraz deklarują, że mimo, iż działania rządu w wielu miejscach są zgodne z ich oczekiwaniami, to jako wyborcy nie mogą oddać głosu na partię, która pozwala na zabijanie dzieci. Sumienie nie pozwala w ten sposób głosować.

Nie sposób nie usłyszeć i tezy o konieczności czekania na orzeczenie Trybunału Konstytucyjnego, do którego ponad rok temu wpłynął wniosek poselski o orzeczenie sprzeczności z Konstytucją aborcji eugenicznej. Jednak Trybunał nie wykonuje swoich obowiązków w związku z tym wnioskiem, a pytana o sprawę Prezes TK J. Przyłębska odpowiada enigmatycznie, że sprawa jest „w toku”. W 1997 roku Trybunał w podobnej sprawie orzekł w 6 miesięcy, choć prezydentem Polski był Aleksander Kwaśniewski, Sejm zdominowany był przez lewicę, a opinie wpływające do TK nie były jednoznaczne. Warto też podkreślić, że wiele ustaw przechodziło już w obecnej kadencji przez parlament pomimo sprzeciwu opozycji – także na ulicach – i bez pytania o opinię Trybunału.

Aborcja? Nie na rok przed wyborami! Takie opinie wygłaszają prominentni politycy obozu rządzącego oraz zależne od nich media. Łatwo zauważyć, że ten problem został stworzony celowo. Projekt „Zatrzymaj Aborcję” został złożony do Sejmu jesienią 2017 roku, czyli w połowie kadencji Sejmu. Od lutego do czerwca 2018 roku na posiedzeniach Komisji Polityki Społecznej i Rodziny, odpowiedzialnej za dalsze procedowanie projektu, złożono aż 6 wniosków o szybkie prace nad „Zatrzymaj Aborcję”. Wszystkie wnioski zostały odrzucone w głosowaniu – większością głosów posłów PiS.

Nie ma usprawiedliwienia dla bestialskiego zabijania najbardziej bezbronnych i wymagających opieki – nienarodzonych dzieci. Każdy miesiąc, dzień, każda godzina zwłoki z uchwaleniem prawa chroniącego ich życie jest niezmiernie ważna, bo może zadecydować o życiu albo śmierci człowieka. Musimy się spieszyć! Od czasu złożenia do Sejmu projektu „Zatrzymaj Aborcję” od śmierci przez aborcję nie uratowano ponad 1000 dzieci. Odpowiedzialność za to ponoszą politycy, którzy blokują projekt zakazujący aborcji eugenicznej. Ponosi przede wszystkim prezes PiS Jarosław Kaczyński, który może wydać podwładnym polecenie uchwalenia ustawy, jednak tego nie robi.

Powiedzmy jasno – prawo do życia jest prawem fundamentalnym. Nie można go oddać, czy sprzedać – za czas na kampanię, biurokrację, komfort, czy święty spokój. To wszystko nie jest zadaniem ludzi wybranych do władzy – ich podstawowym zadaniem jest zapewnienie obywatelom ochrony ich życia.

Magdalena Łońska


Tekst ukazał się w Naszym Dzienniku