Horror rozgrywany za zamkniętymi drzwiami, czyli o handlu ciałkami abortowanych dzieci

W Stanach Zjednoczonych rozgrywa się kolejny akt sądowych batalii przeciwko obrońcom życia. Na jaw wychodzą makabryczne kulisy biznesu aborcyjnego zaangażowanego w handel narządami zabitych dzieci.

Antyaborcyjna organizacja Center for Medical Progress już od trzech lat badała sprawę, gdy w 2015 roku udało jej się pozyskać kluczowe dowody przeciwko Planned Parenthood, największej sieci klinik aborcyjnych w Stanach Zjednoczonych.

Jak to się zaczęło…

Podając się za pracowników nieistniejącej firmy biotechnologicznej zainteresowanej zakupem tkanek i narządów zabitych dzieci, aktywiści odbyli z aborterami szereg rozmów. Jedno po drugim ujawniane były nagrane ukrytą kamerą zapisy tych spotkań, w sumie 11 taśm. Na jednym z nich lekarz wykonujący aborcje opowiada o tym, jak pozyskiwane są serce, płuco, wątroba. Na innym pracownica, rozmawiając o cenie narządów, żartuje, że chce luksusowy samochód. Dalej jest tylko gorzej. Przedstawiciele Planned Parenthood chwalą się, jak dobrzy są w zabijaniu, tak by tkanki przeznaczone na sprzedaż pozostały nietknięte; potrafią nawet zmieniać sposoby aborcji w zależności od tego, czy sprzedana ma być noga czy oko.

Części ciał pozyskiwane były nawet bez zgody kobiet poddających się aborcji. Szczegóły okazywały się coraz bardziej brutalne. Holly O’Donnell, była pracownik kliniki aborcyjnej, obecnie zaangażowana w ruch pro-life, na nagraniu opisywała jak po dotknięciu odsłonięte serce dziecka zaczynało bić oraz jak wyglądało „sortowanie” małych nóżek i rączek.

Po ujawnieniu nagrań wszczęto śledztwo w sprawie Planned Parenthood, gdyż sprzedawanie części ludzkich ciał jest przestępstwem. Ponadto w kilku stanach politycy konserwatywni starali się o zaprzestanie finansowania organizacji z funduszy federalnych, co się wówczas nie udało. Jednak ostatecznie tymi, którzy stanęli przed sądem, są jedynie obrońcy życia. David Daleiden i Sandra Meritt zostali oskarżeni o nielegalne nagrywanie i ujawnienie poufnych informacji.

Ciąg dalszy historii o machinie zabijania

W trakcie przesłuchania wstępnego na sali sądowej w ostatnich dniach padły szokujące informacje. O ile można być jeszcze bardziej zszokowanym po opisanych wyżej potwornych procederach. Dyrektor generalna firmy biotechnologicznej StemExpress stwierdziła, że jej firma dostarczała naukowcom do badań nietknięte główki dzieci i bijące jeszcze serca.

Według jej słów główki mogą być dostarczone razem z resztą ciała lub oderwane od niego. Peter Breen z Thomas More Society, który reprezentuje Davida Daleidena w sądzie, w wypowiedzi dla LifeSiteNews stwierdził, że ważną kwestią jest sposób pozyskiwania nienaruszonych organów: „Jeśli mamy płód z nietkniętą głową, nietkniętym ciałem i kończynami, to wskazuje na to, że dziecko albo urodziło się żywe i wtedy wycięto narządy albo było ofiarą nielegalnej aborcji poprzez częściowe wydobycie”.

Przypomnijmy: aborcja poprzez częściowe wydobycie polega na zabiciu dziecka przed końcem porodu. Gdy główka jeszcze tkwi w kanale rodnym, a reszta ciała na zewnątrz, aborter przecina rdzeń kręgowy w karku dziecka. Metoda ta została zakazana w USA w 2016 roku. W tym kontekście warta wzmianki jest zarejestrowana przez ukrytą kamerę wypowiedź osoby, której nadano w sądzie kryptonim Doe 9. Kobieta przyznała, że w zależności od potrzeb, osoba wykonująca aborcję mogła zmienić pozycję dziecka w macicy matki, tak by najpierw na zewnątrz pojawiły się nogi. To sugeruje, że mogła być wykonywana niezgodna z prawem wyjątkowo okrutna aborcja poprzez częściowe wydobycie. Tymczasem już sama zmiana metody zabicia dziecka bez uzyskania zgody jego matki jest nielegalna.

Zeznania z sali sądowej są porównywane z wypowiedziami zarejestrowanymi przez kamery, przy czym zauważono, że rozmówcy byli zdecydowanie bardziej szczerzy, gdy sądzili, że sprzedają części ciał dzieci. Ta sama dyrektor generalna StemExpress na nagraniu przyznała, że jest wielkie zapotrzebowanie na „świeżą tkankę płodową”, a szczególnie na neurony tkanki mózgowej. Niedawno na sali sądowej potwierdziła, że StemExpress dostarczało serca zabitych dzieci Uniwersytetowi Stanforda do badań wymagających bijącego serca.

Współczesny Holocaust

Powyższe opisy wydają się jakby wyjęte z wyjątkowo krwawego horroru, zbyt drastyczne nawet dla najbardziej odpornych. Zeznania sugerują, że prawdopodobnie żyjącym jeszcze dzieciom wycinano części ciała. To jest poziom okrucieństwa, który znamy z podręczników historii, ale jak mogło do tego dojść współcześnie?

Gdy odbierzemy dziecku nienarodzonemu status osoby ludzkiej, jeśli je odczłowieczymy i prawnie zezwolimy na aborcję, bardzo łatwo jest zrobić kolejny krok, a po nim następny i jeszcze jeden. Kolejne granice łatwo przekraczać, a to, co było nie do pomyślenia, stopniowo staje się akceptowalne. W całej tej sprawie to, co dobre, stało się złe i na odwrót. Zwróćmy uwagę, że przed sądem stanęły osoby, które ujawniły horror, jaki odbywa się za zamkniętymi drzwiami klinik aborcyjnych, a nie jego sprawcy.

Nie wiadomo, jakim wyrokiem zakończy się sprawa, natomiast pewne jest jedno – dobrze, że udało się ujawnić to, co miało zostać ukryte. O drastycznych szczegółach – czyli w istocie o tym, czym jest aborcja – informują media nie tylko w samych Stanach Zjednoczonych. Trzeba o tym mówić. By skutecznie przekonywać, że aborcja jest złem, musimy starać się w świadomości społecznej przywrócić człowieczeństwo dziecku nienarodzonemu.

Tekst: Natalia Klamycka

DOŁĄCZ DO NAS!

Nie bądź obojętny! Wspieraj obrońców życia w Polsce – nie pozwólmy, aby zabijanie najsłabszych było nadal obowiązującym prawem. Dzięki Twoim datkom możemy skuteczniej pokazywać prawdę o aborcji i bronić życia oraz rodziny.