Irlandia Północna: zabijanie nienarodzonych legalne. Lekarze protestują

Irlandia Północna była do niedawna jednym z niewielu regionów, który mimo międzynarodowych nacisków chronił prawo do życia dzieci nienarodzonych. Teraz będzie tam można zabić dziecko na żądanie do 12. tygodnia ciąży i do 6. miesiąca w ograniczonym, ale nadal szerokim zakresie przypadków.

Już w sierpniu w brytyjskim parlamencie, ogromną większością głosów, przegłosowano zmianę prawa. 263 parlamentarzystów opowiedziało się za aborcją i tylko 65 było przeciwnych. Tym samym uchylono art. 58 i art. 59 ustawy z 1861 roku „o przestępstwach przeciwko osobie”, który zapewniał ochronę dzieciom nienarodzonym.

Do 21 października do północy Irlandia Północna miała czas na utworzenie samodzielnego rządu. Gdyby to się udało, Wielka Brytania nie miałaby podstaw do przeforsowania zmiany prawa. Co więcej, nie zostałaby wprowadzona możliwość zawierania jednopłciowych małżeństw, także przegłosowana w tym samym dniu. Tak się jednak nie stało. Wyjątkowo absurdalne są wypowiedzi posłów, którzy nazwali legalizację aborcji działaniem w imię realizacji praw człowieka. Obrońcy życia protestują tak samo jak działacze polityczni. Są oni oburzeni tym ruchem i traktują go jako zamach na autonomię regionu i pogwałcenie jego prawa do samostanowienia.

Zmiany zostały narzucone, a więc niechciane.

Kto będzie wykonywał aborcje? W założeniu lekarze, jednak, jak się okazało, realizacja nowego prawa może nie być prosta. Środowisko medyczne w Irlandii w dużej części jest stanowczo przeciwne aborcji. Obecne prawo nie zapewnia możliwości skorzystania z całkowitej odmowy uczestniczenia w czynnościach prowadzących do zabicia dziecka. Lekarz wprawdzie może odmówić własnoręcznego wykonania aborcji, ale nadal jest zobowiązany do skierowania na nią, tak samo jak do opieki nad pacjentką przed i po zabiegu.

Z inicjatywy lekarza Andrew Cupplesa powstał list będący apelem do rządu o przywrócenie ochrony życia dzieciom nienarodzonym i zapewnienia medykom możliwości skorzystania z klauzuli sumienia. List podpisało 911 przedstawicieli zawodów medycznych: lekarzy, pielęgniarek i położnych. Cupples zapewnia, że „setki pracowników systemu ochrony zdrowia odmawiają zaangażowania w aborcję. Są nawet osoby, które są gotowe zupełnie porzucić medycynę, jeśli zostaną zmuszone do dostarczania usług aborcyjnych. Ginekolodzy i położnicy, tak samo jak położne, obawiają się, że odmawiając wzięcia udziału w szkoleniach z aborcji, będą do tego zmuszeni albo narażą się na nagany ze strony przełożonych”.

Cupples obawia się najbardziej o położne i inne osoby, które nie mają zapewnionej żadnej ochrony w przypadku odmowy udziału w aborcji. Grainne Teggart, manager Amnesty International w Irlandii Północnej oświadcza, że „sprzeciw sumienia powinien być zapewniony tylko w przypadku samego zabiegu, nie podczas wykonywania procedur przed i po nim”.

Zadaniem każdego lekarza jest przywracanie zdrowia i ratowanie życia, podczas gdy aborcja jest czymś zupełnie przeciwnym. Zmuszanie lekarzy do sprzeniewierzenia się swojemu powołaniu i łamanie ich sumień jest szkodliwe dla systemu opieki zdrowotnej. Lekarz, który najpierw zabija, a zaraz potem inne dziecko ratuje, nie będzie traktował małych pacjentów z taką samą empatią jak ten, który nie dokonuje aborcji. Prawo zezwalające na aborcję demoralizuje medyków. Czy ci w Irlandii Północnej wygrają walkę o swoje sumienia i życie dzieci?

tekst: Natalia Klamycka

DOŁĄCZ DO NAS!

Nie bądź obojętny! Wspieraj obrońców życia w Polsce – nie pozwólmy, aby zabijanie najsłabszych było nadal obowiązującym prawem. Dzięki Twoim datkom możemy skuteczniej pokazywać prawdę o aborcji i bronić życia oraz rodziny.