Zysk, bez względu na wszystko – jak działa biznes aborcyjny

Propagatorzy aborcji mówią o dobru kobiet jako swoim priorytecie. Powtarzają dobrze wszystkim znane slogany o prawie wyboru i konieczności legalizacji zabijania dzieci. Co się dzieje, gdy w grę wchodzą bardzo duże pieniądze? Co kiedy aborcja jest legalna i powstaje coraz więcej klinik – czy dla nich liczy się dobro kobiet?

Na stronie organizacji pro-life And Then There Were None został opublikowany film z wypowiedziami byłych pracownic klinik aborcyjnych. Od managera do pielęgniarki, wszystkie poznały aborcyjny biznes od środka. Teraz ujawniają jego tajemnice.

Według pielęgniarki Shelley Guillory, każda kobieta wchodząca do kliniki stanowiła potencjalny zysk, nawet jeśli ciąża nie była jeszcze potwierdzona. Po pozytywnym wyniku testu ciążowego umawiano wizytę na następny dzień. Oficjalnie w celu doradztwa, tak naprawdę – choć pacjentka nie miała o tym pojęcia – była to w domyśle wizyta aborcyjna. Nikt w klinice nie przejmował się tym, czy pracownik mający prowadzić doradztwo jest przeszkolony i kompetentny. Miał sprzedać aborcję, tylko to się liczyło. Annette Lancaster, była manager jednej z klinik Planned Parenthood, dodaje, że wizyta doradcza mająca trwać 90 minut, trwała jedynie 15. Pacjentkom nie dawano czasu nawet na przeczytanie formularzy.

Edukacja seksualna

Co może mieć na celu największy w Stanach Zjednoczonych dostarczyciel usług aborcyjnych, zarabiający wiele milionów dolarów rocznie na aborcji, gdy angażuje się w edukowanie młodzieży? Planned Parenthood, jak każde przedsiębiorstwo, dba o poszerzanie swojego rynku. Monica Cline, która przez dziesięć lat zajmowała się prewencją przed zarażaniem wirusem HIV, uważa, że przekazywane treści były opracowane w ten sposób, by więcej nastolatków podejmowało zachowania seksualne. Aborcjoniści doskonale wiedzieli, że taka „edukacja” zaowocuje nieplanowanymi ciążami, a ciąże – aborcjami. Więcej aborcji natomiast przełoży się na większy zysk klinik.

Zakładano, że nastolatki i tak wszystko o seksie już wiedzą. Na lekcjach wprost mówiono o seksie analnym, oralnym, o hormonalnych i mechanicznych środkach antykoncepcyjnych. Zachęcano dzieci do rozmów o identyfikacji seksualnej. Gdy Cline stwierdziła: ”Muszę powstrzymać je przed uprawianiem seksu w tym wieku”, usłyszała od przełożonych, że jej rolą jest jedynie przekazać, jak uprawiać „bezpieczny seks”.

W ośrodkach Planned Parenthhod starano się zachęcić nastolatki do dokonania aborcji. Mówiono im, że gdy rodzice dowiedzą się o ciąży, będą wściekli, a one same nie są gotowe do macierzyństwa. Łatwo jest zmanipulować przerażoną dziewczynę. Pracownicy klinik mieli jak najlepsze chęci: szkolono ich tak, by byli przekonani, że aborcja to najlepsze rozwiązanie dla zagubionej dziewczyny. Sami stawali się trybikami w przemyśle aborcyjnym.

Uwolnić się z trybów biznesu aborcyjnego

Organizacja And There Were None zajmuje się zachęcaniem pracowników klinik aborcyjnych do porzucenia pracy i pomaga w znalezieniu nowego zatrudnienia. Została założona przez Abby Johnson, która przez lata pracowała jako dyrektorka kliniki, natomiast po ujrzeniu aborcji na ekranie ultrasonografu odeszła z pracy i zaczęła bronić życia.

Propagatorzy aborcji pokazują nam z zewnątrz jak bardzo dbają o kobiety i usiłują przekonywać, że dobrze jest mieć możliwość zabić nienarodzone dziecko. Nie wszystko, co widzimy, jest prawdą. Osoby, które poznały od środka biznes aborcyjny, ujawniają to, czego mamy nie zobaczyć – nastawienie na zysk i przedmiotowe traktowanie kobiet. Rzeczywista pomoc pacjentce to nie jest aborcja, tylko zaopiekowanie się obojgiem – matką i dzieckiem.

Natalia Klamycka

DOŁĄCZ DO NAS!

Nie bądź obojętny! Wspieraj obrońców życia w Polsce – nie pozwólmy, aby zabijanie najsłabszych było nadal obowiązującym prawem. Dzięki Twoim datkom możemy skuteczniej pokazywać prawdę o aborcji i bronić życia oraz rodziny.