Mamo, Tato, ja się zabiję

Mamo, Tato nie wiecie o tym, ale jakiś czas temu wpadłem w pewne środowisko, złe środowisko. Z pozoru jest ono świetne – ludzie, którzy je tworzą mówią o miłości, równości i samoakceptacji.

Ich symbolem jest tęcza. Piękna, kolorowa tęcza. Co ona może złego oznaczać? Niby nic. Niby… Może już o tym zapomnieliście, ale gdy miałem 10 lat, pani na lekcji sexedukacji kazała nam opowiadać o tym, czy i jak często się masturbujemy. Tak, dokładnie, dobrze przeczytaliście. Mieliśmy się obnażać z własnej intymności. Było to dla mnie dziwne, krępujące i z czasem zaczęło burzyć we mnie moje poczucie wstydu. No bo skoro można – ba nawet trzeba – się chwalić tym, że nie można wytrwać w czystości, to niby dlaczego tego nie robić. To jest teraz na czasie, a jeśli ktoś nie umiał lub nie chciał spowiadać się na lekcji, ile razy już odbył stosunek, jak i kiedy, to od razu był wyzywany od cnotki, pipki lub frajera. Ale na masturbacji się nie skończyło, bo później było już tylko gorzej.

Zamiast rozwijać się, wiedząc, że jestem mężczyzną, zaczęto we mnie podważać moją tożsamość i rozbudzać moją seksualność – także w nieodpowiednim kierunku. W pewnym momencie zacząłem się zastanawiać, czy wolę dziewczyny czy chłopców, ale także sam nie wiedziałem kim jestem – chłopcem czy dziewczynką. Choć do tej pory byłem pewien swojej męskości. Dlaczego tak się stało? Moja pani seksedukator, działaczka ruchu LGBT i feministka, powiedziała mi, że są więcej niż dwie płcie. Ona też namówiła mnie na to, żebym zaczął działać w środowisku LGBT i poszedł na pierwszą paradę równości.

Przez środowisko LGBT się pogubiłem

To środowisko LGBT nie tylko sprawiło, iż sam w tym wszystkim się pogubiłem, ale też wy, kochani rodzice, straciliście w moich oczach autorytet. Mówię to z ogromnym bólem serca, ale niestety tak jest.

Wtedy, gdy was najbardziej potrzebowałem, gdy pytałem się was, co to jest seksualność, czemu mnie to tak kręci – wy uciekaliście wzrokiem, zmienialiście temat. Nie mieliście czasu, by pogadać z własnym dzieckiem.

Co było dalej? Po pierwszych lekcjach z seksedukacji, na które mnie z radością posłaliście – myśląc, że w ten sposób zrzucicie z siebie ciężar przykrego i wstydliwego obowiązku tłumaczenia mi relacji damsko-męskich, było jeszcze gorzej. Mając jedenaście lat odbyłem swój pierwszy stosunek seksualny… z kolegą. W końcu mówili, że aby się dowiedzieć, jakiej jest się orientacji, to najpierw muszę spróbować z każdym lub każdą…

Czułem po tym obrzydzenie, jednak nikomu o tym nie mówiłem, nie powinienem go przecież czuć, przecież nie zrobiłem nic złego, a jednak tak się czułem. Tak bardzo się wstydziłem, zaczęły mnie męczyć wyrzuty sumienia. Zapytany na seksedukacji o to przez nauczycielkę, powiedziałem, że było fajnie i chcę to jeszcze raz powtórzyć.

Nie zasnąłem na zawsze…

Powiedziałem tak – niby co miałem innego powiedzieć, ale gdy tak stałem przed tą facetką i swoją klasą, to miałem ochotę ich wszystkich i siebie zabić. Niedługo potem podjąłem się pierwszej próby samobójczej. Nie było was wtedy w domu – byliście na wakacjach. Zostałem w domu sam z moimi demonami w głowie. Były i wciąż są silniejsze ode mnie. Wziąłem twoje, mamo, proszki na sen – może z pięć paczek na raz, nie pamiętam. Nie udało się. Nie zasnąłem na zawsze. Uratował mnie sąsiad, który znalazł mnie nieprzytomnego w domu. Poprosiłem go, by nie wspominał wam o tym. Obiecał, że tego nie zrobi. Od tego czasu minął rok, a w moim życiu nie zmieniło się nic. Nie potrafię patrzeć na dziewczyny inaczej niż w kontekście seksualnym. Patrząc na kolegów, czuję obrzydzenie do nich i do samego siebie. Najgorsze jest to, że wy mnie nie rozumiecie, choć wysyłam wam sygnały. Jesteście tak blisko, a jednocześnie tam bardzo daleko…

Na koniec chcę dodać, że takich dzieci jak ja jest masa na całym świecie. Oni – to środowisko LGBT – twierdzą, że nas wspierają, a tak naprawdę nas okradają, zabierają nam dzieciństwo, czystość, życie. To przez nich kilku moich kolegów próbowało popełnić samobójstwo. To przez nich ja sam próbowałem to zrobić.

Mamo, Tato, proszę… zareagujcie zanim będzie za późno.

Tekst: Natalia Kamińska

***

Nie bądź obojętny! Wspieraj obrońców życia w Polsce – nie pozwólmy, aby zabijanie najsłabszych było nadal obowiązującym prawem. Dzięki Twoim datkom możemy skuteczniej pokazywać prawdę o aborcji i bronić życia oraz rodziny. 

 

Przewiń do góry