„Mięso”, czy dziecko?

Podczas kolejnej pikiety w Białej Podlaskiej, która odbyła się 23 stycznia br., jeden z mężczyzn porównał dziecko po aborcji z mięsem. – Sprzedajecie tu mięso? – zapytał i odszedł z kpiącym uśmiechem na ustach. Brutalna śmierć abortowanego dziecka nie stanowiła dla niego najmniejszego problemu, powodu refleksji, czy choćby zachowania powagi.

Nasz baner ukazywał mieszkańcom Białej Podlaskiej realia dotyczące projektu #ZatrzymajAborcję: „Projekt #ZatrzymajAborcję zamrożony. Komfort polityków kosztuje życie 3 dzieci dziennie”. Obojętność i kluczenie polityków trwa już ponad rok. Brak reakcji na projekt po tym, jak już przestali lansować się na „obrońców życia” to kpina z wyborców. Ponad 830 tys. Polaków żąda zmiany aborcyjnego prawa, wciąż dobijając się do posłów, inni z kolei domagają się konkretnych działań ze strony Trybunału Konstytucyjnego, do którego złożono wniosek o stwierdzenie niezgodności aborcji eugenicznej z konstytucją.

Niestety, zarówno Grzegorz Matusiak (PiS), odpowiedzialny za podkomisję ds. projektu #ZatrzymajAborcję, jak i Julia Przyłębska, prezes Trybunału Konstytucyjnego, są niewzruszeni losem codziennie zabijanych dzieci.

[PODPISZ PETYCJĘ do Julii Przyłębskiej!]

Jak to możliwe skoro żyjemy w czasach i klimacie praw człowieka, obrońców praw zwierząt i niedyskryminacji? Partia rządząca ma wszelkie możliwości, żeby zmienić prawo na chroniące życie. Brak działania skazuje na masakrę i śmierć kolejne dzieci.

Magdalena Łońska