Myśli i wspomnienia nastolatki…

Asia zaproponowała, byśmy razem pojechały do Katowic. Mówiła, że weźmiemy udział w marszu równości. Że zwrócą nam za bilety, dostaniemy też kieszonkowe ─ po 30 zł. Co prawda niedużo, ale zawsze coś… Zgodziłam się. Jedziemy na wycieczkę.

 

Na marszu

Byłyśmy obie w tłumie dziewczyn i chłopaków, gdy jakiś gościu dał nam tęczowe flagi. Fajne, kolorowe. Niosłyśmy je potem przez całą drogę. Wszystko było dobrze zorganizowane. Szłyśmy z przodu, obstawione przez policję, były wozy z armatkami wodnymi, i też policjanci na koniach. Czułyśmy, że wszystko jest w miarę ok, tylko upał dawał o sobie znać, chciało się pić. Muzyka grała, by było luzacko. Wyczekiwałam, aż to się skończy. Chciałam już dostać te pieniądze i kupić fajny ciuch. W Katowicach dużo sklepów, więc planowałam wybrać coś świetnego.

 

Gdy przechodziłyśmy przez skrzyżowanie, na rogu ulicy stała grupka ludzi z transparentami. Były tam zdjęcia i napisy. Asia powiedziała, że to homofoby i że takich trzeba niszczyć. Że to, co tam pisze, to nieprawda, bo homoseksualizm nie łączy się z pedofilią, a te przypadki z transparentów to jedynie wyjątek od reguły, w dodatku przesadzone i wyolbrzymione.

 

Wierzyłam w to, co mówi Asia. Była moją przyjaciółką, starszą, bardziej doświadczoną. Choć znamy się krótko ─ jak byłam w potrzebie, zawsze pomogła. Teraz też dzięki niej będę miała trochę kasy. Z tego co wiem, ona już była wcześniej na takich marszach. Wiedziała, że to super okazja…

 

Skrzywdzone dzieci

I znowu spotkałyśmy tych homofobów. Tym razem trzymali bilbord ze zdjęciem zabitych płodów. To straszne. Zastanawiałam się, dlaczego oni pokazują takie potworności. Chyba nam na złość. Asia mówiła mi, że tak jest często na marszu równości. Że oni chcą nam uprzykrzyć całą zabawę. Nawet pogroziła tym głupim homofobom ręką. Gdy pokazywała im, że są zacofani, zauważyłam na jej nadgarstku bliznę. Nie widziałam tego wcześniej, a ona nie mówiła mi o tym… Asia zauważyła, że przyglądam się temu śladowi i się speszyła. Zaciągnęła z powrotem rękaw, żeby zasłonić.

 

─ My mamy swoje problemy. Oni myślą, że jesteśmy od rodzenia dzieci, pracy w kuchni i usługiwania rodzinie. Tak nie jest. Musimy mieć prawo wyboru, czy chcemy być mamą. Czy chcemy takiego, czy innego związku ─ powiedziała Asia. Nic nie mówiłam przez chwilę. Asia to zauważyła. ─ Musimy być twarde, proliferzy i homofoby chcą nam zniszczyć życie. Jak patrzę na te ich banery, to mi się rzygać chce. To średniowiecze. Sama kiedyś miałam aborcję, i jakoś żyję… ─ powiedziała ze złością, a potem jakby powietrze z niej zeszło. Nastała między nami cisza, muzyka w tle grała, zagłuszając niezręczną sytuację. Asia powiedziała potem, że powinnam częściej przyjeżdżać na takie marsze, że się czegoś pozytywnego nauczę. Kiwnęłam głową na znak, że ma rację, choć miałam w głowie mętlik.

 

Zostawione same sobie

Myślałam o tej aborcji Asi. I o próbie samobójstwa. Zastanawiałam się, jak jej pomóc, co powiedzieć. To trudne. To zawsze trudne ─ myślałam sobie. W końcu nie powiedziałam jej nic. Po wszystkim poszłyśmy razem na sklepy. Z nową sukienką wróciłam do domu, rodzice nawet o nic zbytnio nie pytali, więc spoko.

 

 

Za kilka dni Asia zadzwoniła do mnie. Mówiła, że się źle czuje. Że rozstała się z chłopakiem i żałuje, że w ogóle z nim zaczęła. ─ Z dziewczynami jest lepiej, rozumiemy się, bo jesteśmy do siebie podobne ─ powiedziała. Byłam zdziwiona. Spytałam ją, czy naprawdę jest lesbijką, bo ja o tym nic nie wiedziałam. Odpowiedziała, że najlepiej spróbować. ─ Potem będziesz wiedzieć, z kim jest najlepiej ─ dodała.  Nikt ci nie może nic narzucać, rodzice też nie mogą ─ podsumowała. Po prostu bądź taka, jaką chcesz być. Po chwili namysłu dodała: ─ Niedługo będzie kolejny marsz równości, tym razem w Warszawie. Jedziemy razem? Dostaniemy znowu kasę ─ zasugerowała. Powiedziałam jej, że się zastanowię.

 

Po marszu w Katowicach wciąż przypominały mi się te zdjęcia zabitych dzieci. I jakoś tak mi było żal Asi. Bo ona też miała aborcję. I sama sobie chciała zrobić krzywdę. Zastanowię się, czy jechać z nią do Warszawy. Nie chcę, żeby się skończyło tak jak u niej. Z tyłu głowy mam wciąż powtarzającą się myśl, że jeśli moje życie będzie szło w kierunku podobnym do tego, jaki ona obrała, to sama siebie zniszczę. Zastanawiam się, czy dla tych paru złotych warto się angażować w paradę LGBT…

 

***

Wszelkie podobieństwo do prawdziwych postaci i zdarzeń jest niezamierzone i przypadkowe.

tekst: Marcin Nowak

DOŁĄCZ DO NAS!

Nie bądź obojętny! Wspieraj obrońców życia w Polsce – nie pozwólmy, aby zabijanie najsłabszych było nadal obowiązującym prawem. Dzięki Twoim datkom możemy skuteczniej pokazywać prawdę o aborcji i bronić życia oraz rodziny. 

Przewiń do góry