O nieudanych aborcjach, czyli jak cierpiące dzieci umierają samotnie

aborcja eugeniczna cierpienie dzieci

W amerykańskim Kongresie trwają prace nad ustawą Born-Alive Abortion Survivors Protection Act, która ma chronić dzieci urodzone żywo na skutek nieudanej, późnej aborcji. Co dzieje się obecnie z noworodkami, które przeżyły próbę zabójstwa?

Warte uwagi są historie przypominane przy okazji prac nad ustawą. Jedną z zeznających w Kongresie jest Jill Stanek.

Długie umieranie

To zdarzyło się 20 lat temu, ale równie dobrze mogłoby mieć miejsce właśnie teraz. W szpitalu Christ Hospital w Chicago pewnej nocy odbyła się aborcja. Żywe dziecko zgodnie ze zwyczajem przetransportowano do pomieszczenia gospodarczego. Pielęgniarka Jill Stanek widziała to i – jak twierdzi – nie mogąc znieść myśli o samotnym umieraniu człowieka, który dopiero co przyszedł na świat, kołysała go przez 45 minut. Tyle trwało jego krótkie życie.

„Był w wieku pomiędzy 21. a 22. tygodniem, ważył około pół funta (ok. 220 g) i mieścił się w mojej dłoni. Był zbyt słaby, by się poruszać, prawie całą energię zużywał na próby oddychania. Blisko końca był już tak cichy, że nie byłam w stanie rozpoznać czy żyje, dopóki nie spojrzałam w jaśniejszym świetle na jego serce pod powłoką klatki piersiowej” – zeznała przed Kongresem Jill Stanek.

Po tym wydarzeniu odeszła z pracy. Rzecznik szpitala w Chicago przyznał, że między 10 a 20 % abortowanych dzieci żyje przez krótki czas po porodzie. Stanek dodała, że często jest to godzina czy dwie, ale jedno dziecko, o którym wie, umierało aż przez 8 godzin.

Ukryć, zapomnieć – noworodek w worku na odpadki

W 2006 roku na Florydzie Sycloria Williams została poddana planowanej aborcji. To było między 22. a 23. tygodniem ciąży. Po przyjęciu tabletek rozszerzających szyjkę macicy czekała kilka godzin na abortera. W końcu urodziła żywego, oddychającego wcześniaka o brązowych oczach i włosach. W zamieszaniu, jakie wtedy wynikło, jeden z właścicieli kliniki na oczach matki podniósł wymachującą nóżkami, próbującą zaczerpnąć powietrza dziewczynkę i wrzucił ją do czerwonego worka na odpady medyczne. Nikt nie usłyszałby o tej sprawie, gdyby nie anonimowy telefon na policję.

Prawdopodobnie bycie świadkiem nieudanej aborcji i zabójstwa noworodka poruszyło sumienie jednej z pracownic kliniki. Po przeszukaniu kliniki nic nie znaleziono. Dopiero po dwóch anonimowych telefonach i kolejnym przeszukaniu znaleziono zwłoki ukryte w kartonowym pudle w szafie. Doktor Willard Cates, były szef Centers for Disease Control and Prevention’s (CDC) Abortion Surveillance Unit, wyjaśnia, dlaczego takie przypadki są ukrywane: „(O żywych urodzeniach) wiemy mało, ponieważ medycyna, w strachu przed presją społeczną lub pozwami sądowymi, traktuje je bardziej jako wstydliwy przypadek do ukrycia niż problem do rozwiązania”.

Dodajmy, że w Stanach Zjednoczonych aż 16 stanów nie zapewnia żadnej opieki medycznej dzieciom przeżywającym aborcję. Najczęściej decyzja czy je ratować czy skazać na powolne konanie należy do rodziców. Inaczej jest z wcześniakami, które różnią się od tych przeznaczonych na śmierć jedynie tym, że są chciane. Prawa człowieka można dziecku przyznać i odebrać dowolnie, można zmienić zdanie 60 razy w ciągu godziny. Ono nadal nie ma na to najmniejszego wpływu. Born-Alive Abortion Survivors Protection Act zobowiązuje do zapewnienia najlepszej możliwej opieki medycznej dziecku urodzonemu na skutek aborcji.

Dlaczego nie posunąć się dalej?

Skoro prawo zezwala na dokonanie aborcji w określonych przypadkach, dlaczego nie wolno zabić noworodka kilka godzin, dni lub nawet tygodni po narodzinach? To samo dziecko, tak samo zależne od innych i bezbronne. Jest jedynie nieco większe. Co, jeśli okaże się, że ma problemy zdrowotne niewykryte przed narodzinami? Jeśli zabijamy dzieci w 22. tygodniu życia, dlaczego nie zrobić tego 20 tygodni później, gdy już przyjdzie na świat?

Takie rozważania opublikowało na poważnie dwoje bioetyków na łamach Journal of Medical Ethics. Dr. Alberto Giubilini i Francesca Minerva stwierdzili: „Jeśli okoliczności uzasadniające wykonanie aborcji wystąpią po urodzeniu, aborcja postnatalna powinna być dozwolona”.

To szokujące, jednak przekraczanie kolejnych moralnych granic jest konsekwencją tego, że w ogóle przekroczyło się w jakikolwiek sposób najważniejszą zasadę: nie zabijaj. Psychopatyczny aborter Kermit Gosnell nie miał zahamowań. Przecinał żywym dzieciom rdzeń kręgowy. Pielęgniarka zeznająca w procesie Gosnella powiedziała, że była to zwyczajowa praktyka. W jego klinice aborcyjnej znaleziono zwłoki i części ciał dzieci urodzonych nawet w 8. miesiącu ciąży. Aborter został skazany na dożywocie bez prawa do ubiegania się o zwolnienie warunkowe. W ubiegłym roku powstał film dokumentujący proces i nagłaśniający zbrodnie Gosnella. Jak można się domyślić, jest ekstremalnie niewygodny dla lewicowych propagatorów aborcji, również dla filmowego mainstreamu, czyli Hollywood. By go zrealizować, producenci musieli utworzyć publiczną zbiórkę, również dystrybucja nie była łatwa. Mimo tego, film zdobył natychmiastowo ogromną popularność.

Co się dzieje w polskich szpitalach?

W Polsce można zgodnie z prawem zabić dziecko, zanim uzyska zdolność do życia poza organizmem matki, czyli mniej więcej do 24. tygodnia ciąży. Wywołuje się poród, w trakcie którego dziecko ma umrzeć. Jeśli przeżyje – a przy aborcji wykonywanej blisko granicy przeżywalności zdarza się to nawet raz na kilka porodów – według procedury trzeba odłożyć dziecko w ciepłe miejsce i poczekać aż umrze.

To bardzo niewygodny temat dla szpitali i dla środowisk próbujących nam wmówić, że aborcja jest czynem neutralnym moralnie. Raz na jakiś czas dowiadujemy się z mediów o kolejnym takim wydarzeniu. Schemat działania przeważnie jest taki sam: oburzenie opinii publicznej, złożenie zawiadomienia do prokuratury o możliwości popełnienia przestępstwa (nieudzielenie pomocy umierającemu człowiekowi), wszczęcie postępowania i… umorzenie go, ponieważ wszystko to dzieje się zgodnie z prawem.

I nadal będzie się działo, dopóki nie zdelegalizujemy aborcji eugenicznej. Projekt „Zatrzymaj Aborcję” od ponad roku jest zamrożony w podkomisji, która nie zebrała się ani razu. W nadchodzących wyborach upewnijmy się, że głosujemy na kandydata, dla którego ochrona życia jest ważna.

Natalia Klamycka

DOŁĄCZ DO NAS!

Nie bądź obojętny! Wspieraj obrońców życia w Polsce – nie pozwólmy, aby zabijanie najsłabszych było nadal obowiązującym prawem. Dzięki Twoim datkom możemy skuteczniej pokazywać prawdę o aborcji i bronić życia oraz rodziny.