O tolerancji i szacunku, czyli jak nie być hipokrytą – przegląd działań aktywistów LGBT

Ludzi należy szanować, wszystkich. Każdy, kto żyje w społeczeństwie, jest naturalnie akceptowany, jeśli nie zakłóca ładu społecznego i nie przejawia szkodliwych zachowań. Osoby homoseksualne nie są wyjątkiem. Jednak o ich prawa, których rzekomo nie mają, uparły się walczyć organizacje LGBT. Czy sami aktywiści LGBT są tolerancyjni? Czy szanują ludzi o innych poglądach i ich wolność wyznawania religii?

Krótki przegląd działań aktywistów LGBT z ostatnich kilku miesięcy

W Wielką Sobotę 2019 roku dwoje aktywistów LGBT wszczęło w kościele św. Maksymiliana w Płocku awanturę z księdzem proboszczem i próbowało wetknąć w przygotowany Grób Pański chorągiewki symbolizujące to lobby. Rzekomo w reakcji na ustawienie przy grobie, obok innych nazw grzechów, także LGBT. Nie jest tajemnicą, że Kościół uważa współżycie osób tej samej płci za grzech. Wiemy także, że Kościół nikogo nie zmusza do bycia katolikiem.

Niedługo potem, przed tym samym kościołem, rozrzucono przerobione wizerunki Matki Bożej Częstochowskiej . Zarówno Matka Boża, jak i Dzieciątko, posiadali aureole nie złote, lecz w kolorach symboliki LGBT. Sprofanowano symbol ogromnie ważny nie tylko dla katolików. Przez wieki był to wizerunek świętej postaci otaczany wyjątkową czcią. Okazało się, że sprawcą profanacji jest Elżbieta Podleśna. Wkrótce potem usłyszała zarzut z artykułu 196 kodeksu karnego: „Kto obraża uczucia religijne innych osób, znieważając publicznie przedmiot czci religijnej lub miejsce przeznaczone do publicznego wykonywania obrzędów religijnych, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2”. Mimo tego lobby LGBT bawi się w najlepsze, uważając, że stoi ponad prawem. Pokazują to kolejne wydarzenia.

25 maja odbył się w Gdańsku tzw. Marsz Równości, nad którym patronat objęła prezydent Gdańska Aleksandra Dulkiewicz. Gdy po wydarzeniu posypały się zgłoszenia do prokuratury w sprawie obrazy uczuć religijnych, wycofała się i oświadczyła, że została oszukana. Częścią marszu był bowiem Happening Królewskiej Waginy z Tęczowymi Madonnami. Tak organizatorzy nazwali wyobrażenie kobiecych narządów intymnych zwieńczony koroną i niesiony na kiju, od którego odchodziły różnokolorowe wstążki trzymane przez osoby poprzebierane w sposób, który przypomina strój Matki Bożej. Organizatorzy przekonywali, że była to manifestacja „radości z kobiecości”.

Najwyraźniej postanowili również potraktować odbiorców swoich słów jak idiotów i zignorować fakt, że cała ta szopka przywodzi na myśl procesję z Najświętszym Sakramentem. Mamy także świadomość, że prezydent Gdańska cały czas wspiera ruch LGBT. To publiczne odcięcie się od parady nastąpiło dopiero po ostrym sprzeciwie społeczeństwa wobec „procesji”, dlatego można przypuszczać, że prezydent w swoim oświadczeniu kierowała się po prostu obawą o spadek poparcia mieszkańców.

Podobna akcja wydarzyła się na paradzie w Poznaniu 6 lipca. Tym razem osoby otaczające wizerunek narządów intymnych poprzebierały się w szaty przypominające habity żeńskie. Krótki przegląd wzmianek prasowych na temat marszu pokazuje, że tym razem brak oburzenia. Czy dlatego że było to na samym końcu parady czy po prostu się do tego przyzwyczailiśmy i za drugim razem już tak bardzo nie szokuje?

Wreszcie najbardziej jaskrawy przykład braku tolerancji. W ostatnim czasie jedna z aktywistek LGBT rozpropagowała za pomocą mediów społecznościowych wytwarzane przez siebie „cipkomaryjki”, czyli gipsowe wyobrażenia postaci podobnej do Maryi przypominające zarazem kobiece narządy intymne z sześcioma kolorami ruchu LGBT. Takiej akcji nie da się obronić w żaden sposób. W założeniu ma to być policzek wymierzony w katolików, znieważenie postaci bliskiej i drogiej osobom wierzącym. Pojawiły się także komentarze osób, które twierdziły, że są homoseksualne i sprzeciwiają się takim działaniom. W istocie jedyne co osiągnęła aktywistka, to coraz większa niechęć społeczeństwa nie tylko do ruchu LGBT, ale także do osób o skłonnościach homoseksualnych, ponieważ wielu ludzi stawia między nimi znak równości.

Ale idźmy dalej. 25 lipca, Poznań. W jednym z kiosków było widoczne z zewnątrz wydanie Gazety Polskiej z naklejką „Strefa wolna od LGBT”. Kobieta, z koszulką przedstawiającą orła na tle symboliki ruchu LGBT, zapytała sprzedawcę czy ma coś przeciwko osobom LGBT. Mężczyzna odpowiedział, że nie, że tylko sprzedaje gazety. Chwilę później oblano go brudzącą brązową cieczą. Ucierpiały także towary w kiosku i terminal płatniczy.

Chcesz tolerancji – bądź tolerancyjny

Jeśli znieważysz czyjąś matkę, a potem zażądasz, by cię szanował, nie tylko nie będziesz bardziej lubiany przez niego, wręcz przeciwnie – możesz się spodziewać nieprzyjemnej dla ciebie reakcji. Jeśli wypróżnisz się na środku czyjegoś pokoju, a potem powiesz jego właścicielowi, że żądasz od niego tolerancji, nie będzie cię bardziej tolerował. Mamy społeczną mniejszość, która chce koniecznie zmusić większość do przyjęcia jej postulatów. W tym celu obraża tę większość i szydzi z przedmiotów oraz osób dla niej świętych.

Kto wpadł na pomysł, że najlepszą drogą, by kogoś do siebie przekonać, jest obrazić to, co kocha i otacza czcią? To nie zadziała. Homoseksualiści, którzy nie eksponują publicznie swoich preferencji seksualnych, są szanowani. Przynależą do ogółu społeczeństwa, które wobec prawa jest równe. Tolerują i są tolerowani, bo ich seksualność jest sprawą prywatną, nie publicznym pokazem.

Są sprawy, z których szydzić nie wolno. Praktyki religijne i przedmioty kultu religijnego są dobrym przykładem. Jest to także sprawdzian tolerancji. Ostatnie wydarzenia pokazują, że wyśmiewanie katolickich symboli religijnych i osób ważnych dla katolików staje się coraz bardziej powszechne i agresywne. Uważajmy, by oburzenia nie zastąpiła z czasem obojętność.

tekst: Natalia Klamycka

Nie bądź obojętny! Wspieraj obrońców normalności w Polsce – nie pozwólmy, aby propaganda homoseksualna deprawowała młodzież. Dzięki Twoim datkom możemy skuteczniej pokazywać prawdę o ideologii LGBT i bronić życia oraz rodziny.