Posłowie blokujący projekt „Zatrzymaj Aborcję” oko w oko z zabitymi dziećmi – relacja z Siemianowic Śląskich

Prawo i Sprawiedliwość szerzy propagandę sukcesu i wmawia ludziom, że jest partią prorodzinną. W tym celu 21 lipca zorganizowało Piknik Rodzinny w Siemianowickim Centrum Kultury. Na miejsce udali się nasi wolontariusze, aby obnażyć obłudę rządzących i pokazać prawdę na temat ich bierności względem projektu #ZatrzymajAborcję.

Obrońcy życia nie zostali wpuszczeni na teren pikniku. To jednak nie przeszkodziło im w tym, aby rozłożyć dwa banery informujące o wkładzie posłów Bożeny Borys-Szopy i Grzegorza Matusiaka w blokowanie projektu. Plakaty, choć stanęły poza ogrodzeniem Centrum Kultury, widziało dużo osób, które zmierzały na polityczne wydarzenie z udziałem premiera Mateusza Morawieckiego i polityków wywodzących się ze Śląska, w tym właśnie tych widniejących na fundacyjnych banerach.

Za i przeciw

Pogoda tego dnia była bardzo deszczowa. Mimo to proliferzy dzielnie trzymali plakaty i rozmawiali z przechodzącymi. Niektórzy kiwali ze zrozumieniem głowami, a z ich ust padało: „Nas też to boli”. Osoby te doskonale więc wiedziały, że projekt mający ratować nienarodzonych nadal tkwi w sejmowej zamrażarce. Inni zaś nie chcieli przyjąć prawdy pokazanej na plakatach. – I to ma być człowiek? – podniesionym głosem mówił pewien starszy mężczyzna pokazując na zabite w wyniku aborcji dziecko. Prychnął, śmiejąc się ironicznie i odchodząc. Byli jednak i tacy, którzy w pełni popierali akcję obrońców życia. – Brawo! Pokazujcie tę obłudę! My znamy posła Matusiaka, razem pracowaliśmy z nim na kopalni – mówili panowie, którzy przyszli na piknik, aby pokazać politykom swoje niezadowolenie z ich rządów. – Tak trzymać! Dobrze, że tu jesteście! – grupka osób podeszła i zamieniła z proliferami kilka zdań.

 

Bezpośrednia konfrontacja

Mimo że wydarzenie było otwarte i ludzie spodziewali się spotkać z politykami, mało kto miał taką szansę. Posłowie z premierem na czele weszli do środka Siemianowickiego Centrum Kultury i właściwie całe spotkanie właśnie tam się odbyło. Większość ludzi zaś stała na zewnątrz. Widać było, że osobom tym nie było to w smak, niektórzy po dłuższej chwili wracali do domów. Obrońcy życia cały czas stali z plakatami. W pewnej chwili rozdzielili się – dotychczas pikietowali przy jednym wejściu na teren pikniku. Postanowili udać się i do drugiego wejścia. Było to bardzo dobre posunięcie. Niby przypadkiem plakat z poseł Bożeną Borys-Szopą przenieśli do drugiego przejścia, podczas gdy plakat z posłem Grzegorzem Matusiakiem pozostawili w pierwotnym miejscu akcji.

Okazało się jednak, że właśnie ci posłowie przechodzili tam, gdzie widniały „ich” banery! Poseł Matusiak na widok plakatu ukazującego zabite dziecko przystanął niedaleko, chwilę popatrzył i odszedł na parking. Tam ponownie odwrócił się i znowu przez kilka sekund przyglądał się banerowi. Wcale nie było mu do śmiechu… Moment ten sfotografował jeden z wolontariuszy.

Po drugiej stronie pikniku widniał plakat z Bożeną Borys-Szopą, która właśnie tamtędy zmierzała w stronę samochodu. Gdy zobaczyła baner, a na nim swój wizerunek i napis informujący, że biernością przyczynia się do zabijania codziennie trójki dzieci, puściły jej nerwy, rzuciła w stronę obrońców życia nieprzyjemną uwagę i odeszła.

Nie ustaniemy w walce o życie

Reakcje te były bardzo wymowne. Czyżby sumienie obu polityków się odezwało? Biorąc pod uwagę fakt, że Piknik Rodzinny zorganizowała partia, która oficjalnie mieniąc się opcją prolife pozwala na zabijanie bezbronnych, niepełnosprawnych dzieci, akcja Fundacji Życie i Rodzina była tam bardzo potrzebna. Rodzina z samej swej nazwy wskazuje na to, że powstaje ze zrodzenia kolejnych pokoleń. Jak zatem prowadzić politykę prorodzinną pozwalając na bestialskie zabijanie dzieci jeszcze przed narodzeniem? Żadne pieniądze, tak hojnie rozdzielane społeczeństwu z jego podatków, nie zapewnią ochrony życia od poczęcia. Trzeba ustawy stawiającej kres aborcji.

Politycy dobrze o tym wiedzą, ale ważniejsze są dla nich stanowiska i prestiż. Poseł Bożena Borys-Szopa w nagrodę za blokowanie projektu otrzymała tekę ministra rodziny (sic!). Poseł Grzegorz Matusiak dalej jest przewodniczącym podkomisji mającej zająć się procedowaniem projektu, pobiera dietę poselską, mieni się obrońcą życia, a nie robi kompletnie nic. 21 lipca oboje stanęli oko w oko z prawdą. Nie zdołali przed nią uciec. Ich reakcje świadczą o tym, że ta prawda w pewien sposób do nich dotarła. Poruszyła, wywołała niepokój, refleksję. Politycy widzieli też, że Fundacja Życie i Rodzina nie ustaje w dopominaniu się o projekt mający ratować nienarodzonych. Akcje będą organizowane dopóty, dopóki każdy człowiek nie będzie miał zagwarantowanej prawnej ochrony życia.

tekst: Agnieszka Jarczyk

DOŁĄCZ DO NAS!

Nie bądź obojętny! Wspieraj obrońców życia w Polsce – nie pozwólmy, aby zabijanie najsłabszych było nadal obowiązującym prawem. Dzięki Twoim datkom możemy skuteczniej pokazywać prawdę o aborcji i bronić życia oraz rodziny.