„Powiedziałem jej, żeby zrobiła, jak uważa” – pikieta w Krakowie


W poniedziałek 9 września 2019 wyszliśmy znowu do ludzi, tym razem na placu Wszystkich Świętych, w okolicy Rynku. W samo południe rozwinęliśmy zdjęcie przedstawiające dziecko zabite w w 11. tygodniu istnienia. Nasza kilkuosobowa grupa wolontariuszy stała i rozmawiała z podchodzącymi osobami. A jest o czym, bo w Polsce ─ w majestacie prawa ─ można nadal zabijać dzieci podejrzewane o niepełnosprawność. Nie godzimy się na to.

W trakcie rozwijania zdjęcia abortowanego dziecka podeszła do nas pewna pani. Powiedziała, że nie możemy wystawiać na widok publiczny zdjęć z zabitymi dziećmi i zagroziła policją. Pytała również, czy nasza pikieta jest odpowiednio zgłoszona. Próbującej nas powstrzymać pani potwierdziliśmy fakt zgłoszenia pikiety i w razie wątpliwości odesłaliśmy ją do radiowozu policyjnego, który stał bardzo blisko. Zawsze zgłaszamy organizowane przez nas pikiety, a policja chroni naszych wolontariuszy przed możliwymi atakami.

Wielkie serce

Pikieta przebiegła w spokojnej atmosferze. Było wiele gestów poparcia: ludzie podchodzili do nas, podawali ręce i podnosili kciuk w górę. Mówili, że robimy dobrą robotę. Były też słowa dezaprobaty dla naszej akcji – niektórzy kierowali w naszą stronę przekleństwa i starali się zniechęcić do zaangażowania w sprawę obrony nienarodzonych. Z początku wydawało się, że zdołamy zapamiętać wszystkie te pozytywne i negatywne reakcje przechodniów, że zliczymy je i umieścimy w relacji z pikiety. Jednak było ich tak wiele i niektóre były tak przepełnione emocjami, że ostatecznie straciliśmy rachubę. Trzeba tu wspomnieć o pewnej pani, która podeszła do nas i podziękowała za zaangażowanie w tej ważnej sprawie – okazała nam wielkie serce, obejmując ramionami i całując. Powiedziała przy tym: „Niech was Bóg błogosławi”. Było to tak przejmujące, że dodało nam energii do działania na dalszą część pikiety. Gest ten pozostanie w naszej pamięci.

Kanadyjczyk i Szwedka – dwa spojrzenia

Do rozmów przyłączali się także ludzie pochodzący z bardzo różnych stron świata. Na rowerze podjechał do nas Kanadyjczyk, którego już poznaliśmy w trakcie wcześniejszej pikiety przed Galerią Krakowską. Znowu wyraził wsparcie dla naszych akcji promujących prawo do życia dla najmłodszych, bo jeszcze nienarodzonych. Zasugerował, że w Krakowie jest duża liczba studentów, i właśnie w tej grupie powinniśmy zintensyfikować przekaz prolife. Podziękowaliśmy mu za wsparcie, a jego sugestie z pewnością zastosujemy od października – wtedy studenci powrócą na krakowskie uczelnie. Wierzymy bowiem, iż to młode pokolenie sprawi, że aborcja stanie się czymś nie do pomyślenia.

Inne podejście do aborcji prezentowała pewna Szwedka, która powiedziała, że pracuje w szwedzkiej instytucji pomocy społecznej. Stwierdziła, że według niej kobieta powinna mieć prawo do aborcji, jeżeli dziecko zostało poczęte w wyniku gwałtu. Przy czym dość luźno traktowała pojęcie gwałtu, mówiąc o niechcianym stosunku seksualnym z partnerem. Mówiła o prawie kobiety do swojego ciała i do decydowania o sobie. Na takie słowa naszą odpowiedzią było przypomnienie, że dziecko w łonie matki jest odrębną istotą ludzką ze swoim niepowtarzalnym kodem DNA. Że w takiej trudnej sytuacji nie należy stosować zabijania dziecka przez aborcję, lecz powinno się zapewnić dziecku opiekę, choćby poprzez adopcję. I że kobiecie trzeba w tak trudnym położeniu zapewnić wsparcie. Powiedzieliśmy jej, że ani my, ani nikt inny nie ma prawa zabić dziecka. Że trudna sytuacja kobiety nie może być wykorzystana do czegoś jeszcze bardziej tragicznego. Do decyzji o uśmierceniu dziecka. Decyzji, która będzie ciążyć nad osobami zaangażowanymi w aborcję do końca życia.

Powiedziałem jej… ─ tak kończy się bierność i obojętność

Pewien starszy pan zaczął z nami rozmawiać. Jego przekaz był przeciwny do naszego – na wiele sposobów próbował usprawiedliwiać aborcję. Zadaliśmy mu pytanie: „Czym jest aborcja?”. Trudno mu było powiedzieć, że jest to zabicie jeszcze nienarodzonego dziecka, więc próbował znaleźć inną definicję. W końcu powiedział, że aborcja to „przerwanie ciąży”. Więc zadaliśmy mu kolejne pytanie: „Co to jest przerwanie ciąży, czy nie jest to zabicie nienarodzonego jeszcze dziecka?”.

W toku rozmowy starszy pan przyznał, że w młodości miał dziewczynę. Spodziewała się ona dziecka. Powiedział jej wtedy, żeby zrobiła, co uważa. By albo urodziła, albo „usunęła”. Kobieta pozostawiona w ten sposób, bez wsparcia – zdecydowała się na zabicie swojego dziecka. Z takimi sytuacjami spotykamy się w trakcie naszych pikiet często – aby zagłuszyć sumienie osoby zaangażowane w aborcję tworzą całe teorie i wywody. Byle tylko nie przyznać, że aborcja to zabicie bezbronnego dziecka w łonie matki.

Rozszerzyć prawo do życia na osoby niepełnosprawne

Zdecydowana większość przypadków aborcji w Polsce jest dokonywana na dzieciach podejrzewanych o niepełnosprawność, wady rozwojowe i choroby. Jest to praktyka eugeniczna, która już dawno powinna zostać zabroniona. To anachronizm przeniesiony do współczesnych szpitali z dwudziestowiecznych systemów totalitarnych, w których człowiek się nie liczył. Szkoda, że i dzisiaj niektórzy zapominają, że lekarz powinien leczyć, a nie zabijać chorych. Nawet gdy pacjent jest mały i nie może się bronić.

Polscy politycy, którzy w czasie bieżącej kadencji (2015 – 2019) nie wprowadzili w życie projektu Obywatelskiej Inicjatywy Ustawodawczej #ZatrzymajAborcję, w jawny sposób lekceważą obywateli. Projekt ten w 2017 roku został podpisany przez ponad 830 tys. Polaków i w swoich zapisach rozszerza prawo do życia na dzieci podejrzewane o niepełnosprawność i choroby.

„Ale to przecież nieważne, bo i tak na nas zagłosują…” ─ tak prawdopodobnie kalkulują sobie politycy partii rządzącej Prawo i Sprawiedliwość. Nawet gdyby tak się stało, to będą oni musieli co rano spoglądać na siebie w lustrze. Zobaczą tam kogoś, kogo bardzo nie lubią ─ kto ma na rękach krew niewinnych dzieci.

Tekst: Marcin Tomasz Nowak

DOŁĄCZ DO NAS!

Nie bądź obojętny! Wspieraj obrońców życia w Polsce – nie pozwólmy, aby zabijanie najsłabszych było nadal obowiązującym prawem. Dzięki Twoim datkom możemy skuteczniej pokazywać prawdę o aborcji i bronić życia oraz rodziny.