Wciąż walczymy ─ pikieta przeciw aborcji w Krakowie.

5 lutego 2020 roku trójka wolontariuszy krakowskiej komórki Fundacji Życie i Rodzina pod Galerią Krakowską rozwinęła baner z napisem przypominającym, że komfort polskich polityków każdego dnia jest okupiony śmiercią trójki abortowanych dzieci. To niewygodna prawda, której niektórzy unikają.

Jak zwykle puszczaliśmy też nagrania, które mają skłonić do refleksji nad barbarzyństwem, jakim jest zabijanie nienarodzonych dzieci. Barbarzyństwo to często próbuje się ukryć pod słowami: „zabieg” lub „przerwanie ciąży” ─ podczas gdy w rzeczywistości aborcja to mordowanie niewinnych dzieci.

Ludzie popierają ochronę dzieci nienarodzonych

Reakcje osób były różne, w większości pozytywne. Do wolontariusza podeszła pewna pani, która na co dzień mieszka w Holandii. Chciała ona zyskać poradę i wsparcie, by mogła zaangażować się w ochronę życia na terenie Niderlandów. Jako że nie znamy specyfiki tego kraju i działamy jedynie na terenie Polski, nie mogliśmy w sposób merytoryczny pomóc przyszłej aktywistce prolife. Życzyliśmy jej jednak powodzenia i będziemy o niej pamiętać, bo dobre myśli pomagają formować dobrą rzeczywistość.

Do naszej grupy wolontariuszy podszedł także ksiądz, który z całego serca życzył nam powodzenia i błogosławił naszym działaniom. Z wdzięcznością przyjęliśmy jego wsparcie duchowe.

Przy naszym zgromadzeniu znalazło się również miejsce dla osób bezdomnych, którzy podeszli i wyrazili swoje wsparcie. „Jak niewiele rzeczy popieram, tak tę akcję popieram szczerze” ─ powiedział bezdomny mężczyzna. „Jak można zabijać dzieci… nie wolno tak robić!” ─ skonkludował. Z chęcią przyjął on naklejki z logo Fundacji i nakleił je na swoją kurtkę i torbę. Dziękujemy za to wsparcie, które jest tak ważne. Osobom bezdomnym życzymy wyjścia z problemów życiowych i odnalezienia własnego miejsca na ziemi ─ prawdziwego domu oraz wsparcia dobrych osób.

Przeciwko życiu dzieci: zasiewanie chaosu i wątpliwości

Niestety znalazła się jedna osoba, która w przemyślany sposób próbowała zasiewać wątpliwości wśród naszych wolontariuszy. Było to stopniowe działanie: najpierw poddawała w wątpliwość, czy aby pokazywanie skutków aborcji jest dobrym sposobem na działania prolife. Następnie ─ poprzez podawanie serii niezwiązanych ze sprawą, o którą walczymy, faktów i opinii ─ próbowała rozproszyć naszą uwagę i odciągnąć od celu, w imię którego zgromadziliśmy się i razem działamy. Potem próbowała przedstawiać nasze działania jako niedobre, podsuwając inne metody działań uświadamiających ─ metody, które są mniej skuteczne niż pokazywanie prawdy o aborcji na zdjęciach.

Wkrótce wyszło na jaw, że tej osobie tak naprawdę nie zależy na ochronie życia, lecz jest zwolenniczką możliwości „wyboru”, by dzieci można było zabijać.

Zaczęła już otwarcie mówić, że „wybór” między zabiciem dziecka a jego urodzeniem nie może być traktowany jasno, że aborcji nie należy oceniać jako czynu złego, lecz jest gdzieś „pomiędzy”, jest „odcieniem szarości”… Na naszą sugestię, iż wie ona dobrze, że pokazywanie zdjęć zabitych przez aborcję dzieci skutecznie budzi sumienia i uświadamia ─ i że dlatego tak bardzo odradza nam ona stosowanie tej metody przekazu ─ zareagowała złością żądając, abyśmy zaprzestali akcji.

Działamy w społeczeństwie

Nasze działania prowadzimy w społeczeństwie. Jednak by były skuteczne, muszą przełożyć się na politykę i prawo. Demokratyczny system wyborczy jest ku temu doskonałym narzędziem. Zachęcamy więc do wywierania ciągłej presji na polityków. Ostatnie wydarzenia we Wrocławiu, gdzie trójka naszych wolontariuszy została skazana za homofobię, pokazują jasno, że puszczony został balon testowy – na co się zgodzimy, a przeciw czemu stawimy opór. To, co wywalczymy dla zagrożonych aborcją dzieci i dla ochrony tradycyjnej rodziny przed ideologią LGBT, będzie w Polsce rzeczywistością. Nie zniechęcajmy się trudnościami i walczmy dalej w słusznej sprawie.

Kolejne pikiety antyaborcyjne w Krakowie już niebawem. Dołączyć do nas może każdy, komu zależy na losie dzieci i na dobru rodzin.

Tekst: Marcin Tomasz Nowak