Z miłości do ludzi – Jerome Lejeune

Jerome Lejeune

Podziel się z innymi!


„Dziś straciłem Nagrodę Nobla z medycyny” – tak Jerome Lejeune napisał w liście do żony w 1969 roku. Wiedział, że stanowczo opowiadając się przeciwko aborcji traci szansę na zdobycie najbardziej prestiżowego osiągnięcia, na które w pełni zasłużył.

Profesorowi Lejeune’owi nie zależało na rozwoju kariery czy zdobywaniu zaszczytów. Na początku był po prostu francuskim lekarzem pediatrą. Niezwykły natomiast był jego upór i pasja, by służyć i pomagać ludziom. Jego córka Clara napisała o nim: „mój tata był lekarzem całym sercem”. Swoich pacjentów z zespołem Downa traktował tak samo jak wszystkich – z szacunkiem i ogromną życzliwością. Nie było to w tamtym czasie standardem. Dzieci, które dużo trudniej się rozwijały intelektualnie, były postrzegane jako gorszy rodzaj ludzi.

Odkrywca przyczyny Zespołu Downa

Jérôme Lejeune badaczem stał się z konieczności. Chciał lepiej leczyć, musiał więc zacząć badania naukowe. Marzył zwłaszcza o odkryciu przyczyny zespołu Downa. Dzieci nim dotknięte zdawały się być dla niego szczególnie ważne. W 1958 roku wraz z Marthe Gautier odkrył, że mają one 47 chromosomów, czyli o jeden więcej niż wynosi norma dla człowieka. Przyczyną zespołu Downa jest więc dodatkowy, trzeci chromosom w 21. parze (stąd też zespół Downa jest nazywany także trisomią 21). Wyniki badań ujawniły także po raz pierwszy w historii, że przyczyna podstawowa deficytu w rozwoju intelektualnym może tkwić w genach.

To nie jedyne jego odkrycie, choć z pewnością najsłynniejsze. W 1963 roku jako pierwszy opisał zespół cri du chat odkrywszy jego genetyczne podłoże. Kolejnym przełomowym momentem było dowiedzenie, że niedobór kwasu foliowego ma istotny wpływ na powstawanie wad cewy nerwowej w prenatalnym okresie życia dziecka, na przykład rozszczepu kręgosłupa lub bezmózgowia. Wkrótce po opublikowaniu wyników badań zalecanie ciężarnym kobietom suplementowania kwasu foliowego stało się standardem, choć nie pamiętano o tym, kto do tego doprowadził. Profesorowi jednak nie zależało na sławie, ale na poprawianiu zdrowia ludzi – tu akurat tych nienarodzonych.

Stanowczo przeciwko aborcji

Zaszczyty i nagrody były naturalną konsekwencją wybitnego dorobku naukowego. Jérôme Lejeune świadomie poświęcił je dla przywracania godności dzieciom z zespołem Downa. Rozgłos i sława były dla niego wartością tylko wtedy, gdy mógł je wykorzystać do czynienia dobra. Świat lekarzy zachwycił się jego odkryciami, by potem w jednej chwili odwrócić się od niego. Odbierając prestiżową nagrodę od American Society of Human Genetics (Amerykańskie Towarzystwo Genetyki Człowieka) profesor Jerome Lejeune wygłosił przemówienie, w którym stanowczo sprzeciwił się aborcji. Było to tym bardziej szokujące, że w tamtym czasie aborcja ze względu na wrodzone wady zmniejszające przyszły komfort życia była wręcz standardem. Wybitny naukowiec uznał, że bycie głosem tych najbardziej bezbronnych i dawanie świadectwa o człowieczeństwie osób niepełnosprawnych od najwcześniejszych chwil ich życia są dużo ważniejsze niż Nagroda Nobla. To właśnie wtedy stracił szansę na jej otrzymanie.

Profesor jednak nie zamierzał się wycofywać. Gdy środowiska lewicowe podjęły próbę sprowadzenia aborcji do zwyczajnej procedury medycznej i opublikowały listę 343 znanych osób, które przyznają się do jej dokonania, Lejeune pokazał opinii publicznej, że lekarzy takich jak on jest dużo więcej, niż by się mogło zdawać. Jego „Deklarację lekarzy francuskich”, stanowiącą, że aborcja z powodów eugenicznych, ekonomicznych czy społecznych nie jest działaniem lekarskim, podpisało aż 18 tysięcy medyków.

Tak samo jak dziś, również w latach 60. i 70. XX wieku lobby aborcyjne odpowiadało zmasowanym agresywnym atakiem na wszelkie próby obrony życia dzieci nienarodzonych. Przed wystąpieniami profesora organizowano głośne protesty. Na murach Wydziału Medycyny pojawiały się napisy wprost nawołujące do zabicia Lejeune’a i „jego potworków”. On sam reagował na to ze spokojem, prowadził dalej swoje badania i leczył ludzi. Mimo całego zamieszania wokół swojej osoby nie zamierzał porzucić działalności w obronie życia. Został współzałożycielem stowarzyszenia świadczącego pomoc materialną kobietom ciężarnym w trudnej sytuacji finansowej.

Jerome Lejeune – błogosławionym?

Jego działania budziły wrogość zwolenników aborcji, ale również podziw i uznanie obrońców życia. W 1981 roku papież Jan Paweł II zaprosił profesora Lejeune’a do Papieskiej Akademii Nauk, watykańskiego towarzystwa naukowego, do którego wybitni naukowcy z dziedzin matematyczno-przyrodniczych zapraszani są przez papieży. To jednak nie wszystko. Jan Paweł II w 1994 roku powołał interdyscyplinarną Papieską Akademię Życia, której pierwszym przewodniczącym został właśnie Jérôme Lejeune. W styczniu tego roku miało miejsce kolejne ważne wydarzenie – papież Franciszek zatwierdził dekret o heroiczności jego cnót, tym samym otwierając drogę do jego beatyfikacji.

Nawet czyniąc rzeczy wielkie nie zapominał o tych na pozór mniej istotnych. Jego córka Clara w biograficznej książce „Życie jest szczęściem” podkreśla, że nawet u szczytu naukowej kariery profesorowi Lejeune’owi najbardziej zależało na kontakcie z drugim człowiekiem. Każdego pacjenta traktował z szacunkiem pragnąc służyć i pomagać. Wyjątkowa jest odwaga, z jaką świadczył o godności dzieci z zespołem Downa w czasach, gdy otwarcie ją kwestionowano.

„Powiedzcie, że ten mały człowiek wam przeszkadza i wolicie go zabić, ale powiedzcie prawdę. Chodzi naprawdę o małego człowieka; to nie jest mały szympans, to nie jest osoba potencjalna”

tekst: Natalia Klamycka


Nie bądź obojętny!  Wspieraj działania Fundacji! Jeśli uważasz, że to co robimy, jest dobre i słuszne, pomóż to kontynuować! Nawet niewielkie wpłaty mają znaczenie. Numer konta: 47 1160 2202 0000 0004 7838 2230

Podziel się z innymi!

Przewiń do góry